Dzień szósty – Bikepark Lipno

Dziś byliśmy w jednym z powodów dla których tu przyjechaliśmy. Oczywiście padało cała noc, więc zanim się wybraliśmy to było koło południa, po zakupie karnetów na wyciągi zaczęliśmy szaleć. Jako że my nizinni kampinoscy rowerzyści zaczęliśmy od ścieżki rekomendowanej 8 latkom… Już po chwili okazało się że bycie 8 latkiem w Czechach wymaga sporo umiejętności 😋 hopy wyrastają jedna po drugiej, zakręty zarastają drzewami, ścieżka przy 30km/h robi się bardzo wąska… i te wszędobylskie grzyby. 5km nieźle obnażyło nasze braki. Po drugim zjeździe było już lepiej, niestety moje tylne koło wymagało wymiany dętki. Oni pojechali dalej a ja musiałem udać się do serwisu. Po moim powrocie coś zjedliśmy i jeździliśmy dalej. Na koniec został nam zjazd na kemping, na początku wybraliśmy trasę zjazdową, ale kamyczki widziane z wyciągu okazały się wielkimi głazami. Odbiliśmy zatem na drogę dla górskich hulajnóg… Myśleliśmy że będzie lekko i przyjemnie… Teraz już wiemy czemu te hulajnogi miały amortyzatory i hamulce tarczowe. Po dotarciu na kemping po 17:00 padliśmy…

Ps Znowu pada, a temperatura za dnia wynosi max 17C

Ps2 Wyjazd sponsoruje reklama o bocianie 🤣

 356 total views,  1 views today