Bikepark co to właściwie jest

Nasza przygodę z tą formą turystki rowerowej rozpoczęliśmy w 2019 roku w Czechach. Na początku były to lekkie trasy „flowtrial” taki szlak od poprowadzony w lasach i na polach o utwardzonej drobnymi kamyczkami nawierzchni z szerokimi łukami i oznaczeniami jak robiło się ciut...

Continue reading...

Szczyrkowski

Tym razem zaczęliśmy od końca 😉 Niestety już po chwili wracałem gondolą w dół – złapałem „węża”. Na szczęście potem było już lepiej. Czucie trasy zerowe, czworogłowy do wzmocnienia, technika w lesie… Do domu cali (nie licząc OTB młodego) wracamy po 17. Obiad...

Continue reading...

Powrót 2/2

Obsługi rano nie ma, na szczęście teraz domofon przy szlabanie działa, Pani zaprasza na pobliski basen w celu rozliczenia za nocleg. Ruszamy o 9:15, o 10:30 docieramy do SCS pod Wiedniem gdzie planowaliśmy ostatnie zakupy. Tu główną atrakcją okazuje się Kolle ZOO (dwupietrowy...

Continue reading...

Powrót 1/2

Udało nam się zebrać wcześnie rano, już od 8:30 ruszyliśmy w stronę domu. Do Lecco prawie same tunele, potem niestety do Bergamo typowa włoska droga, wąsko ciągły zakaz wyprzedzania i tir z jakimś ciężkim ładunkiem (max 40km/h). Jak już dotarliśmy do autostrady to...

Continue reading...

Lenistwo na koniec

Dziś w zasadzie nie robiliśmy nic. Zwinęliśmy nasz mobilny dom, poplywalismy na SUPach, chwilę pobiegliśmy i zjedliśmy pyszną obiadokolację. Wszystko to w deszczu wg. pogodynek, na szczęście te prognozy nie sprawdziły się 🤪 Jutro rozpoczynamy operacje powrót.

Continue reading...

Zwiedzanie na całego

Dziś był dzień zwiedzania. Najpierw pojechaliśmy do Villa Carlotta obejrzeć ogród botaniczny, następnie udaliśmy się promem do Varenny gdzie zwiedzaliśmy miasto. W trakcie obiadu nad miastem była burza a pioruny waliły w jezioro (co za odgłosy). Po południu jak zwykle było pływanie na...

Continue reading...

Szwajcarska pogoda

Dziś było czuć że Szwajcaria jest blisko, pogoda zmieniała się tu jak w kalejdoskopie. Burze, słońce, zimno, gorąco. Rano było oberwanie chmury z gradem. Prawie nam urwało przedsionek, o dziwo supy nawet się nie ruszyły z miejsca postoju. Do okoła przyczepy po burzy...

Continue reading...

Dzień bez George`a

Dziś zostaliśmy na gospodarstwie sami, bo George postanowił spełnić swoje rowerowe marzenie i podjechać na przełęcz. Pogoda była mieszana – nie był to typowy dzień upalnego lata. Mimo wszystko jeziorko wydawało się spokojne, więc ruszyliśmy z synem na podbój Como. Pierwsza wyprawa była...

Continue reading...

Passo delle Stelvio

Dziś były zajęcia w podgrupach. George już o 7:30 wyruszył zmierzyć się z potworem. Trasa do Bormio tym razem przebiegła bez problemu. Miejsce na upatrzonym parkingu też się znalazło. Ruszyłem o 9:30, przede mną 21km podjazdu z 1225m na 2756m npm. Pierwsze 5km...

Continue reading...