Szyndzielnia

Rano podejmujemy decyzję, że wracamy wcześniej do domu. Syn już lepiej się czuje, apetyt wrócił, ale sił brak, a siedzieć kolejny dzień w hotelu nam się nie chce. Przed 11.00 opuszczamy hotel i udajemy się … na Szyndzielnię. Skoro już tu jesteśmy, a tam jest kolejka… najwyżej będziemy robić za barany. Pogoda robi się super, a my już o 12.00 jedziemy na górę. Potem długo podziwiamy widoki z 18-metrowej wieży. Następnie postanawiamy zejść do auta na piechotę. Warto – widoki super, trochę śniegu, trochę wiosny, a 90-minutowy spacer wszystkim dobrze robi. Pod koniec zgodnie z przewidywaniami musieliśmy robić za barany ;). Jeszcze obiad w polecanej pierogarni na rynku, tankowanie na rogatkach i po 15.00 opuszczamy Bielsko. O 17.00 spędzamy godzinę w MC w Częstochowie, a w domu jesteśmy po 20.00.